Kazimierz Mitroszewski

Z WŁAŚCICIELEM FIRMY TOOLCO sp. z o.o. Rozmawiała IWONA SZCZEPANIAK

FOT.: TOOLCO
Firma TOOLCO ma interesującą historię. Zaczyna się ona w 1985 roku w USA. Jakie były początki produkcji?

Rok 1985 to były ciężkie czasy. Byłem osobą techniczną oraz bezpośrednio dogrywałem kontrakty. Najtrudniejsze było zachowanie jakości, a branża motoryzacyjna była jedną z najbardziej wymagających. Na początku pracowałem po 16-18 godzin. Po dwóch latach prowadzenia własnej działalności mieliśmy już stabilną współpracę z firmami samochodowymi, takich jak Chevrolet Cadillac, dla których robiliśmy oprzyrządowanie do maszyn oraz budowaliśmy specjalistyczne urządzenia do wyrobów z drutów i blach.

Czy jest Pan mocno związany z Białymstokiem, że zdecydował się Pan wrócić do Polski?

Pochodzę z Moniek, a w Białymstoku skończyłem szkołę średnią. Tutaj spędziłem swoje młodzieńcze lata i mimo, że w tamtych czasach w USA warunki życia były znacznie lepsze to z sentymentu zawsze chciałem wrócić do Polski.

Nie każdy umie zaryzykować i przenieść dobrze prosperujący biznes w nowe miejsce. Czy trzeba mieć jakieś specjalne cechy charakteru, żeby to zrobić?

Przed decyzją przesiedlenia przyleciałem do Polski, aby rozejrzeć się w przemyśle motoryzacyjnym i sprzętu AGD. Zanim zrobiłem jakikolwiek ruch wstępnie już zacząłem rozmawiać na temat możliwości produkcji dla dużych firm typu FSO, FSM, ZELMER. Cechy charakteru? Pomimo różnych trudności nieustanne dążenie do celu. Kolejną trudnością było przesiedlenie wiążące się ze sprzedażą domów. Dodatkowo moi synowie uczyli się w szkołach znajdujących się na terytorium Stanów Zjednoczonych i mimo, że w domu rozmawialiśmy po polsku, nasi synowie byli bardziej obyci z angielskim (rozumieli po polsku, mówili po angielsku). W konsekwencji liczyliśmy się z tym, że początkowo będą mieli problem z nauczaniem w Polsce.

Jaką rolę odgrywa kreatywność w prowadzeniu takiej firmy?

Na przestrzeni wielu lat prowadzenia różnych działań od zaprojektowania produktu aż do jego produkcji w masowych ilościach, sprzedaży i promocji firma napotyka różne ograniczenia materialne, ludzkie, techniczne, prawne i bez kreatywności nie sposób jest dziś prowadzić dobrze firmę produkcyjną.

Rozpoczynanie działalności na nowo wymaga też wielu innych umiejętności. Kto Panu pomagał w innych aspektach?

Początkowo dużą część pracy poświęciłem produkcji, ponieważ maszyny, które ściągałem ze Stanów Zjednoczonych
nie były nikomu znane. Musiałem zatem szkolić narzędziowców od podstaw i pokazywać im jak wykonywać oprzyrządowania i jak je obsługiwać. Poza tym jeździłem też na setki rozmów z potencjalnymi klientami. Ważną rolę odegrała moja żona, która od początku powstania firmy w niej pracuje i mam w niej duże wsparcie. Wzajemnie się uzupełniamy. Bardzo istotne było zatrudnienie odpowiednich ludzi i oni byli najważniejsi. Początki zawsze są trudne, powstaje wiele drobnych błędów oraz nieprzewidzianych problemów. Moi pierwsi współpracownicy są do dziś z nami i z dumą świętuję z nimi 30 lat istnienia firmy. Każdy z nich stale się rozwija i pełni funkcje zarządcze.

W tym roku firma obchodzi 30-lecie działalności w Polsce. Jak przez ten czas zmieniło się prowadzenie biznesu w Polsce? Jest lepiej czy gorzej?

Zawsze mogłoby być lepiej. Przez te 30 lat osiągnęliśmy bardzo dużo. W Polsce nieliczni mieli faks i dopiero zaczęły się pojawiać telefony komórkowe oraz internet. W tym czasie bardzo ważne były wizyty osobiste u klientów. Na początku zatrudnialiśmy około sześciu osób. Technologia maszyn była typowo mechaniczna. Dziś są maszyny CNC i dają w ogóle inne, dużo większe możliwości. Dziś mamy świat cyfrowy i rozwój jest o wiele szybszy. Kiedyś produkt miał duże marże, natomiast ilości były mniejsze. Obecnie rynek wygląda tak, że sprzedaż produktów jest w dużych ilościach natomiast na mniejszych marżach. W XXI wieku czas życia produktu jest znacznie krótszy, wymaga coraz większej ewolucji, czasem nawet całkowitej zmiany technologii. Teraz zatrudniamy ponad 130 osób, nie licząc kooperantów. Z roku na rok ta liczba dynamicznie się zwiększa. W 2023 roku planujemy zatrudniać minimum 170 osób. Jeżeli chodzi o komunikację i dostępność – jest znacznie lepiej. Dostępność do wiedzy bardzo mocno się poprawiła. Natomiast jeżeli chodzi o zasoby ludzkie – tu jest gorzej, szczególnie w kontekście pracowników technicznych.

Co spowodowało, że w 2010 roku powstał nowy dział TOOLCO, zajmujący się akcesoriami dachowymi?

Dla nas to nie była nowość, bo już w Stanach TOOLCO miało brygady remontowo-budowlane, które zajmowały się okładzinami ściennymi, podsufitówką i orynnowaniem. Znajomość tej branży nie była mi obca. Stworzyliśmy w firmie nową linię rozwoju. Chciałbym również dodać, że nasz park maszynowy częściowo był już gotowy do produkcji niektórych elementów akcesoriów dachowych i dodatkowo ułatwiło to nam wejście w tę branżę.

Który z produktów dachowych był na rynku pierwszy?

Równolegle rozpoczęliśmy produkcję spinek do dachówek, gwoździ, blach do kalenicy, zabezpieczeń przeciwśniegowych oraz komunikacji dachowej.

Ma Pan swój ulubiony produkt?

W branży opakowaniowej – spinacze zaciskowe. Jestem dumny, że sprzedajemy je praktycznie na całym świecie. Przedsiębiorstwo TOOLCO to jeden z liderów w tej grupie produktowej.

FOT.: TOOLCO
TOOLCO wciąż wprowadza na rynek nowe produkty. Czy może Pan zdradzić, w którym kierunku firma będzie się rozwijać?

Strategicznie mamy trzy kierunki rozwoju:

• branża opakowaniowa – PACK SYSTEM;
• branża dachowa – ROOF SYSTEM;
• branża wentylacyjna – VENT SYSTEM.
Ostatnia branża jest nowa i mamy bardzo dużo ciekawych propozycji, które kiedyś wprowadzimy na rynek krajowy i zagraniczny. Firma aktualnie przechodzi okres technologicznej rewolucji – wchodzimy w urządzenia elektromechaniczne. Bardzo duże wsparcie mamy w kooperantach, którzy są w poszczególnych dziedzinach wyspecjalizowani i wspierają nas przy wdrażaniu urządzeń.

TOOLCO jest firmą rodzinną. Kto pracuje razem z Panem? Jak pracuje się z rodziną?

W tym momencie ja, małżonka oraz synowie – wszyscy zarządzamy firmą. Każdy z synów odpowiada za konkretną część przedsiębiorstwa i wspólnie omawiamy wszystkie działania. Potwierdzam, że praca z rodziną na początku nie była łatwa, ale jestem dumny, ponieważ dziś jesteśmy jednością i wszyscy nawzajem się uzupełniamy. Podziwiam synów za zaangażowanie oraz ich dynamikę rozwoju. Podejmują odważne decyzje, ale zarazem przemyślane, które są potwierdzane głębszą analizą rynku.

W kontekście biznesowym dużo mówi się o plusach firm rodzinnych. Podkreśla się ich trwałość i solidność. Zauważa Pan to w kontaktach z kontrahentami?

Zdecydowanie tak, wielu naszych kontrahentów to firmy rodzinne, z którymi doskonale nam się współpracuje. Każdy jest zaangażowany.

Jaka jest rola dekarzy w budowaniu firmy? Czy uczestniczą w testowaniu produktów?

Przede wszystkim wszelkie nowe produkty są opiniowane i testowane przez różnych dekarzy w celu zebrania właściwej opinii o produkcie. Dekarze po części biorą udział w projektowaniu produktów. Są dla nas bardzo ważni.

W jaki sposób firma wspiera wykonawców oraz profesjonalne rzemiosło?

Podstawą są wszelkiego rodzaju akcesoria niezbędne do pracy dekarzy. Dodatkowo szkolenia produktowe, gdzie jest czas na „luźną” rozmowę na temat produktu.

FOT.: TOOLCO
Jaka jest według Pana rola takich organizacji jak Polskie Stowarzyszenie Dekarzy w kształtowaniu rynku budowlanego?

Przeogromna! Stowarzyszenia jak PSD łączą ze sobą wiele środowisk: wykonawców, producentów, hurtownie materiałów. Integrując każdą grupę z osobna tak naprawdę działają dla dobra wszystkich. Widać duże zaangażowanie, jak chociażby obecny prezes ZG PSD Bogdan Kalinowski działa z misją i określoną strategią. Wiele osiągnął i jeszcze wiele osiągnie dla całego środowiska dekarskiego i to jest budujące, że mamy takie organizacje u siebie w branży oraz takich wspaniałych ludzi.

Czy warto współpracować ze stowarzyszeniami branżowymi, takimi jak PSD?

Jak najbardziej warto. PSD zrzesza całe grono dekarzy zaczynając od początkujących po firmy profesjonalne z wieloletnim stażem. Dekarze są podstawą rozwoju TOOLCO. Bardzo mocno liczymy się z ich opinią i angażujemy w projektowanie naszych produktów. To oni je montują. Wszelkie uwagi trafiają bezpośrednio od dekarzy.

Jakie wartości w życiu są dla Pana ważne?

Uczciwość, dotrzymywanie umów, życie rodzinne. To wszystko ma też związek z firmą.

Czy oprócz codziennych zajęć ma Pan hobby?

Cóż, nie samą pracą żyje człowiek. Lubię gotować, interesuję się piłką nożną i motoryzacją.

Gdyby Pan mógł zmienić pracę na jeden dzień, jaką profesję wybrałby Pan?

Zostałbym kucharzem.

I tego Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz