LIST OTWARTY SKIEROWANY DO Jarosława Gowina – Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii

LIST OTWARTY SKIEROWANY DO Andrzeja Adamczyka – Ministra Infrastruktury

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, aby zostać wykonawcą budowlanym wystarczy wypełnienie wniosku CEIDG-1, który składa się do urzędu miasta lub gminy.

Nikt przy tej formalności nie wymaga od zgłaszającego posiadania
wykształcenia kierunkowego ani żadnego innego. Każdy może założyć firmę budowlano- remontową bez względu na swoje predyspozycje,
poziom wiedzy i doświadczenie zawodowe. To w wielu branżach powoduje
bardzo poważne konsekwencje.

Ja zajmuję się wyłącznie techniką dachową i prawie każdego dnia spotykam się z problemami wynikającymi z niewiedzy merytorycznej ludzi wykonujących dachy. Ta niewiedza jest powodem wielu wad konstrukcji i pokryć dachowych oraz wynikających z nich konfliktów. Taki stan wynika również z rozbieżności między przepisami zawartymi w ustawie Prawo budowlane a Kodeksem cywilnym. Zgodnie z art. 17 Prawa budowlanego,
uczestnikami procesu budowlanego są: inwestor, projektant, inspektor nadzoru inwestorskiego i kierownik budowy.

Nie ma tam wykonawcy. Jest to konsekwentne w stosunku do braku jakichkolwiek wymagań przy wydawaniu zezwolenia na działalność
gospodarczą obejmującą wykonawstwo budowlane.

Jednocześnie w dziale XVI Kodeksu cywilnego: „Umowa o roboty budowlane” znajdują się przepisy, według których przez wykonawcę rozumie się firmę zatrudniającą co najmniej jedną osobę z uprawnieniami
budowlanymi. Istnieje jednak i działa legalnie w Polsce bardzo dużo firm budowlanych, w których nie dość, że nie ma osób z uprawnieniami budowlanymi, to również nie posiadają one żadnego wykształcenia
budowlanego.

Doskonałą ilustracją konsekwencji takiego stanu rzeczy jest następujący przykład.

Zgodnie z K.c. zakres umowy budowlanej wyznaczają m.in. takie określenia, jak obiekt, roboty budowlane i projekt. Z art. 649 k.c. wynika że, wykonawca podejmuje się wszystkich robót objętych projektem, będącym
elementem składowym umowy. Zgodnie z takim uregulowaniem, wykonawca powinien sprawdzić dostarczoną przez inwestora
dokumentację i gdy stwierdzi w niej błędy lub nieprawidłowości, uniemożliwiające prawidłowe wykonania prac objętych umową, musi powiadomić o tym inwestora.

Bardzo dokładnie określa tę powinność art. 651 k.c. (zawiadomienie o przeszkodach). Jest wiele przypadków, w których błędy projektowe (nawet oczywiste) nie są wykryte przez inwestora, jego inspektora nadzoru i kierownika robót, ani przez wykonawcę i gdy błędy te pojawiają się w postaci skutków zastosowania wadliwych rozwiązań, prawie zawsze winę przypisuje się wykonawcy. Wówczas wykonawca słyszy zarzut, że nie dokonał sprawdzenia dokumentacji i nie wykazał błędów mimo wpisania w umowę takiego obowiązku.

Skoro tego nie zrobił, to jest odpowiedzialny za wady i ich skutki.

Problem w tym, że wykonawca sprawdził projekt tak, jak umiał i nie może odpowiadać za wady, których nie jest w stanie wykryć. Zauważa to, co jest w stanie objąć jego wiedza. Jeżeli, zgodnie z przepisami, nie wymaga się
od rejestrującego działalność wykonawczą żadnej wiedzy budowlanej, to nie można wymagać od niego, aby sprawdzał projekt, a tym bardziej obarczać go odpowiedzialnością za błędy zawarte w projekcie. Wobec
takich praktyk, można śmiało stwierdzić, że określenie „wykonawca” oznacza w ustawie Prawo budowlane inną osobę niż w Kodeksie cywilnym.

Należy więc ujednolicić prawa i obowiązki „wykonawcy” z ustawy Prawo
budowlane z prawami i obowiązkami „wykonawcy” z Kodeksu cywilnego.
Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się przywrócenie wymagań posiadania uprawnień rzemieślniczych w stosunku do osób ubiegających się o status wykonawcy budowlanego, który miałby wtedy uprawnienia kierownika robót. System wydawania takich uprawnień można oprzeć o wzorce znane
ze struktur rzemieślniczych, po dostosowaniu ich do współczesnych potrzeb. Powrót na budowy kierowników robót (dekarskich, hydraulicznych itp.) odciążyłby znacznie przeładowanych obowiązkami kierowników budów. Za pomocą tej funkcji można by rozwiązać wiele problemów występujących we współczesnym budownictwie.

Ponadto dzięki wprowadzeniu specjalizacji kierowników robót można m.in. sformułować podstawowy zakres wiedzy, jaką powinni posiadać. To pozwoliłoby zdefiniować znaczenie określenia „według zasad wiedzy technicznej” używanego wielokrotnie w k.c. (np. w art. 647 k.c., który definiuje umowę o roboty budowlane).

Przy obecnym poziomie wiedzy budowlanej, jej zakres jest tak obszerny, że
nie ma możliwości, aby określenie to było bezsporne. Nie jest to termin jednoznaczny i mówi niewiele więcej niż używane nadal w umowach sformułowanie „zgodnie ze sztuką budowlaną”.

Bez podziału na specjalizacje określenie „zasady wiedzy technicznej”
obejmuje zbyt szeroki zakres wiedzy, aby było jednoznaczne.


mgr inż. Krzysztof Patoka
Rzeczoznawca SITPMB FSNT NOT

Napisz komentarz