Konstrukcje dachów pofalowanych

Prefabrykowane wiązary dachowe można porównać do klocków Lego. Elementy są precyzyjnie wykonane, ponumerowane, a do całości zestawu dołączona jest szczegółowo przygotowana dokumentacja projektowo-montażowa.

Tekst PAWEŁ BELING

W latach 1995 -2005 i obecnie na domach jednorodzinnych projektuje się pofalowane konstrukcje dachowe. Są to dachy bardzo trudne do wykonania. Takich realizacji mogą się podejmować tylko mistrzowie ciesielscy i dekarscy. Oprócz dużej wiedzy i doświadczenia wykonanie konstrukcji dachowej w technologii tradycyjnej wymaga staranności i znajomości wiedzy z zakresu pokryć dachowych. Takie konstrukcje przeważnie kryje się bowiem dachówkami karpiówkami.

Alternatywą dla tradycyjnej więźby dachowej jest wykonanie skomplikowanych konstrukcji z drewnianych wiązarów prefabrykowanych łączonych na płytki kolczaste. W tej technologii i przy wykonywaniu konstrukcji dachów pofalowanych najważniejszy jest projektant, który ma odzwierciedlić pomysł architekta. Musi on poświęcić dużo czasu na opracowanie dokumentacji, gdyż praktycznie każdy wiązar jest inny. Na tym etapie wszystko jednak da się zrobić, nawet popełniając błędy w programie do projektowania konstrukcji prefabrykowanych, ponieważ można je łatwo naprawić. Wykonany projekt można dokładnie obejrzeć w 3D ze wszystkich stron. Po zaprojektowaniu i sprawdzeniu uruchamia się produkcję, gdyż program, który służy do projektowania steruje także maszynami cyfrowymi do cięcia i prefabrykacji konstrukcji.

Montaż wiązarów

Na zdjęciu 1 jest przedstawiona pofalowana konstrukcja dachowa. Jej montaż jest bardzo prosty (omówiono go w artykule w poprzednim numerze Naszego Dekarza 42/2018), ale wymaga bardzo dużej staranności i dokładności wykonania. Wszystkie niezbędne szczegóły są podane w dokumentacji montażowej. W tej konstrukcji zamontowane są małe wole oczka. Na fot.2.       przedstawiono technikę wykonania wolego oczka. Konstrukcja tego dachu miała być pokryta dachówką karpiówką.

Konstrukcja została zamontowana na osiedlu Ursus w Warszawie. Do pokrycia dachowego przystąpiła firma dekarska z okolic Włocławka. Po kilku tygodniach oświadczyli, że zakończyli roboty dekarskie i przedstawili protokół odbioru prac spisany w obecności kierownika robót. Kilka dni później klient poprosił mnie o sprawdzenie pokrycia dachowego. Było nie do zaakceptowania: dachówki karpiówki sterczały jak kolce na jeżu. Trzeba było zdjąć dachówkę i zdemontować ponacinane łaty. Poszukiwania miejscowej firmy de-karskiej do wykonania pokrycia skończyły się fiaskiem. Dwie firmy przystąpiły do montażu pokrycia, ale po 2-3 dniach rezy-gnowały. Nie było wyjścia, musiałem sam opanować sztukę układania karpiówki na wolich oczkach i pofalowanym dachu, choć nigdy osobiście nie wykonywałem pokryć dachowych. Mimo tego, że dużo czytałem literatury dekarskiej, to najważniejsza była rozmowa z doświadczonym dekarzem. Poradził mi, aby jak najmniej dachówek ciąć, a jeżeli już będzie taka potrzeba to je podszlifować. Zgodnie z tą zasadą opracowałem koncepcję układania dachówki.

Do pomocy przy montażu zabrałem kierowcę, stolarza i betoniarza. Sam rozmierzałem łaty (każda składała się trzech litewek o wymiarach 13×40 mm moczonych w korycie w roztworze impregnatu do drewna). Krokwie miały różną długość. Różnica wynosiła do 1,7 m.

Wspólnie układaliśmy dachówki według moich wytycznych. Z sukcesem. Efekt zaskoczył nawet mnie oraz kolegów mistrzów dekarskich.

Wniosek nasuwa się sam: na dobrze przygotowanej konstrukcji dachowej łatwo można wykonać pokrycie dachowe.

PAWEŁ BELING – inżynier budownictwa z ponad 40-letnim doświadczeniem. Stworzył jedną z pierwszych firm w Polsce zajmujących się konstrukcjami z litego drewna łączonego płytkami kolczastymi. Obecnie jest związany z firmą Ecoplan, prowadzi szkolenia dla firm montujących prefabrykowane konstrukcje dachowe; tel.: +48 605 85 22 33, pbeling@post.pl

Napisz komentarz