Przyszłość MOJEJ firmy dekarskiej

Kolejne lata mijają. Roboty w bród. Klienci – jak to klienci – raz lepiej, raz gorzej. Dzieciaki rosną, a zdrowie – to najważniejsze – jeszcze jest. To opis sytuacji wielu z Państwa, a wieloletnia współpraca, mnogość spotkań, nie zawsze merytorycznych, pozwala mi – i proszę o wybaczenie śmiałości – napisać… wielu kolegów.

Tekst ADAM MITURA


Nawet jeżeli nie do końca opisuje każdego z dekarzy, to jednak wielu stoi przed stałym dylematem.

Co dalej? W którą stronę to pójdzie? Jak tym pokierować?

Oczywiście, urodzaj zleceń, praca nie do przerobienia, polecenia klientów i świadomość fachu w ręku, pozwalają czuć się bezpiecznie, jednak wątpliwości dotyczące przyszłości pozostają. Jakie opcje są na stole? Utrzymanie siebie w roli wykonawcy lub rozbudowa firmy w kierunku większego przedsiębiorstwa, a siebie przekierowanie do jego prowadzenia. Dylemat poważny, bo za każdym z wyborów stoją argumenty i ryzyka, a ostateczna decyzja rzutuje na samego dekarza, ale także na przyszłość jego bliskich, niekoniecznie w jednym pokoleniu. Taka decyzja jest za każdym razem indywidualna i nie mam prawa ani nie będę udzielał rad, jednak – ponieważ mnie nie dotyczy – pokuszę się przynajmniej o częściową analizę „za” i „przeciw”.

DEKARZ – WYKONAWCA

Klienci cenią jakość, którą gwarantuje osobiste wykonawstwo. Kontakt z klientami jest wtedy bliski i dotyczy każdego aspektu realizacji zlecenia: od uzgodnienia jego warunków, poprzez realizację, na rozliczeniu kończąc. Dekarzowi natomiast daje to poczucie pełnej kontroli. Osoby, z którymi pracuje, to jego załoga i jej rola ogranicza się do wsparcia. Ostateczne słowo ma szef, czyli dekarz. Minimalizuje to ryzyko wpadek.

Nawet jeżeli podwładny coś zepsuje, szef ma szansę to naprawić i ostatecznie opinia o dobrej jakości pracy się wzmacnia. Taka sytuacja daje duże poczucie bezpieczeństwa finansowego. Realizacja zleceń zależy jedynie od chęci i zdrowia dekarza. Milionerem z samej takiej pracy trudno będzie zostać, ale niewątpliwie zapewnia ona dobre, dość dostatnie życie. To rozwiązanie ma jednak także swoje ciemne strony. Dekarz jest na budowie, a więc nie ma możliwości (lub są one bardzo ograniczone) zająć się innymi, równie istotnymi elementami związanymi z zawodem.

Udział w szkoleniach, targach, bycie blisko producentów, zwiększanie swojej konkurencyjności poprzez poszerzanie usług, dbanie o coraz istotniejszy marketing, inwestycje w sprzęt i w siebie, i wiele innych spraw bywa bardzo ograniczone. Kwestię niedoboru kompetencji w zakresie nowych rozwiązań wzmacnia dodatkowo fakt, iż wielu dekarzy, z obawy przed wychowaniem sobie konkurenta, niechętnie kieruje na szkolenia swoich pracowników. Ostatecznie pozostaje tylko jedna, kompetentna osoba, a to powoduje wzmocnienie wizerunku specjalisty w ograniczonym zakresie
usług.

Takich za i przeciw jest wiele, ale wymienię tylko jeden aspekt – zdrowie. Koncentrując się na samodzielnym wykonywaniu usługi dekarz ogranicza wiele ryzyk.

Jednak
wzmacnia jedno: • będzie zdrowy – będą pieniądze,
• nie będzie w stanie samodzielnie realizować zleceń – trzeba będzie szybko szukać rozwiązań na utrzymanie siebie
i bliskich.

DEKARZ – PRZEDSIĘBIORCA

Zleceń jest więcej i więcej jest realizacji. Całość wykonuje kilka ekip, a działalność stale się poszerza zarówno w zakresie usług – z nowymi pracownikami do firmy trafiają nowe kompetencje – jak i handlu (równolegle rozwijana działalność, z czasem wykraczająca poza dachy). W konsekwencji firma notuje znacząco wyższe obroty i czynnik ten, w połączeniu z czasem właściciela (uwolnionego od realizacji), zwiększa jego integrację ze środowiskiem, producentami, organizacjami branżowymi, otoczeniem firmy.

Wielu daje to silne poczucie satysfakcji wynikającej z prestiżu i poczucia wpływu. Praca idzie pomimo braku fizycznej obecności szefa. Wiadomo, że ważne jest utrzymanie kontaktu z realizacją, co intensyfikuje jego aktywność po powrocie i często zamienia kontakt na zdalny. To z kolei często jest widoczne w „przyklejeniu” go do telefonu podczas wyjazdów. Jednak jest możliwe i dzieje się realizacja bieżących zleceń w trakcie nieobecności. I finalny, silny argument na koniec plusów – jest co dziedziczyć. Taki kierunek buduje wartość. Wartość przedsiębiorstwa, nie tylko osoby, lecz dużo bardziej samodzielnego, większego tworu.

Nie samymi różami jest usłana ta rzeczywistość. Prawda jest taka, że wraz ze skalą przedsiębiorstwa rosną także i ryzyka. Obrót nie równa się dochód, a doskonały dekarz, nie musi okazać się równie genialnym przedsiębiorcą.
Wreszcie najważniejsze zagrożenie, a tak naprawdę źródło większości zagrożeń – to inni robią. Dopóki dekarz robił wszystko sam, to miał wpływ na jakość. Teraz inni wykonują to, za co właściciel odpowiada: pracownicy spartolą robotę – odpowiada właściciel, ktoś nie wyśle sprawozdania na czas – odpowiada właściciel, nie dotrzyma zobowiązania – odpowiada właściciel.

Takich spraw jest mnóstwo. Dodatkowo – niełatwo o tych „innych”, zwłaszcza kompetentnych i uczciwych. To osobny, duży temat do rozważań. Te czynniki, i wiele innych, powodują, że tyko część decyduje się – pomimo świadomości korzyści – budować własne przedsiębiorstwo. Postaramy się w tym pomóc. skazać i przypomnieć kilka kluczowych
i kontrolowanych elementów, zwiększających prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu.

W kolejnych artykułach zbierzemy szereg praktycznych wskazówek, jak zadbać o kluczowe filary, stojące u podstaw
takiego przedsiębiorstwa. Osobiście jednak, mając na to szereg przykładów, i nie zapominając o ryzykach, uważamy, że
warto!!!


Napisz komentarz