Sukcesja w firmach dekarskich

Większość firm dekarskich to firmy rodzinne. Kiedy przychodzi pora na oddanie steru młodszym, nie zawsze są oni do tego chętni. Co trzeba zrobić, aby z sukcesem przekazać w ręce kolejnego pokolenia nie tylko majątek, ale przede wszystkim ideały, wartości i cele rodzinne?

Tekst Tomasz Kalko

Od wielu lat firma Pruszyński prowadzi spotkania szkoleniowe dla doświadczonych dekarzy, za które jestem odpowiedzialny wraz z zespołem swoich współpracowników. Tymi szkoleniami, staramy się tworzyć oryginalną wartość na rynku rzemieślniczym. Oczami własnej wyobraźni spotkania te widzę jako miejsce wymiany doświadczeń, inspiracji, możliwości pozyskania nowych, niepowtarzalnych kompetencji. Jako miejsce, które jest wyznacznikiem trendów na rynku. Symbolem profesjonalizmu. Naszego i uczestniczących w nim rzemieślników – dekarzy. Jednym z ważnych elementów tego spotkania jest centrum szkoleniowe, w którym są prezentowane produkty i zalecane rozwiązania montażowe.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Kasia, odpowiedzialna za oddział w Białymstoku, z propozycją zaangażowania dwóch młodych, ale bardzo doświadczonych rzemieślników do przygotowania jednego z modeli lukarny w naturalnych rozmiarach. Zgodziłem się w przekonaniu, że przyjadą osoby doświadczone, w wieku około 30-35 lat. Tak wyobrażałem sobie „młodego, ale doświadczonego rzemieślnika”. W umówionym terminie, na terenie Centrum Szkolenia Dekarzy firmy Pruszyński w Sokołowie, stawili się Kamil i Wojtek. Wszystko zgodnie z ustaleniami, ale z jednym szczegółem, który zupełnie nie pasował do moich oczekiwań. Ci dwaj panowie mieli ledwie po 23 lata. Wiedziałem, jak trudnym wyzwaniem jest przygotowanie modelu dachu w miejscu, do którego przyjeżdżają doświadczeni i ambitni rzemieślnicy z całej Polski. Sądziłem, że jest to wyzwanie przerastające tych dwóch młodych ludzi. Byłem przekonany, że aby zrealizować tak wymagające zlecenie, niezbędne jest co najmniej kilkunastoletnie doświadczenie. Ale umowa to umowa, więc określiłem swoje oczekiwania, bez przekonania, że zostaną zrealizowane. Był to dzień, w którym musiałem dość nagle wyjechać, w związku z innymi obowiązkami. Po 3 dniach wracałem, zastanawiając się po drodze, co zastanę i jak wytłumaczyć tym dwóm młodym chłopakom, że ich praca może nie zostać wykorzystana w trakcie szkoleń.

To, co zobaczyłem absolutnie przerosło moje oczekiwania. Ich model był najlepiej i najdokładniej wykonanym w Centrum Szkoleniowym. Wszystko zgodnie ze sztuką dekarską. Kawał profesjonalnego rzemiosła. Perfekcyjnie zrobione detale. Lukarna była w rąbku zatrzaskowym z elementami rąbka rzemieślniczego na elewacji. Wszystko idealnie wycyzelowane. Rozpoczęliśmy współpracę, w trakcie której okazało się że:

Kamil i Wojtek są świetnymi rzemieślnikami. I to nie świetnymi, jak na chłopaków w wieku 23 lat, ale po prostu są mistrzami w swoim fachu.

Mają tak szeroki zakres wiedzy, że  mimo młodego wieku śmiało mogą szkolić doświadczonych rzemieślników.

Mądrze prowadzą firmę (świadomie nią zarządzając) i wypracowują bardzo godziwy zysk. Firmę, która mimo tego, że jest powadzona przez ludzi bardzo młodych, już ma opinię, godnej zaufania. Taką, której można zlecić najtrudniejsze prace.

Oprócz Kamila i Wojtka, na rynku jest znacznie więcej taki młodych rzemieślników, którzy pomimo swego wieku, mają wiedzę i doświadczenie pozwalające prowadzić bardzo dochodową działalność. Młodych ludzi, których dochód przerasta oczekiwania rodziców wobec swoich dzieci.

Ci młodzi dekarze są ludźmi bardziej zarządzającymi i nadzorującymi pracę własnych pracowników, jednocześnie zdobywając zlecenia i nieustannie się rozwijając. Prowadzą działalność wymagającą wiedzy, doświadczenia oraz zmysłu biznesowego.

Tacy młodzi ludzie, powinni stać się przykładem oraz symbolem sukcesu w rzemiośle dekarskim. Powinni być przykładem dla rodziców, również dla dekarzy, którzy w dekarstwie widzą tylko ciężką fizyczną pracę. Taka dekarska młodzież, jest bardzo ważnym elementem tworzenia wizerunku dekarstwa. Tworzenia wizerunku dekarza jako wysokiej klasy specjalisty, którego wiedza jest niezbędna do tego, by prawidłowo zbudować dom. By klient realizował marzenia o wyjątkowym, prawidłowo wykonanym dachu.

I tu wraca temat sukcesji. To, jak będzie wyglądała kwestia sukcesji w firmie dekarskiej, zależy od tego, co myślą o tym zawodzie rodzice. Jeżeli przez lata dziecko będzie słyszało, że dekarstwo to tylko ciężka praca, z pewnością nie będzie zainteresowane kontynuowaniem rodzinnej tradycji.

Ostatnie 20 lat było bardzo wymagającym czasem. Klienci nie mieli pieniędzy, więc budowano najniższym możliwym kosztem. Miało to wpływ na wysokość stawek w usługach budowlanych. A więc również na atrakcyjność zawodu dla młodych ludzi.

Dzisiaj zachodzą bardzo dynamiczne zmiany. Klienci są coraz bardziej wymagający i gotowi zapłacić za swoje oczekiwania. Wiem, że niektórzy wykonawcy czytający te słowa, skonfrontują to ze swoim doświadczeniem. Mogą stwierdzić, że to może dotyczy innego rynku, ale nie ich. Moja obserwacja rynku pokazuje bardzo wyraźnie, że coraz więcej firm, na wszystkich rynkach się profesjonalizuje. Część z nich pracuje jeszcze według starych zasad: tanio i szybko, ale obok nich już są firmy świadczące usługi na bardzo wysokim poziomie, za atrakcyjne stawki. Firmy mające klientów, którzy już nie chcą, żeby było tylko tanio. Powiększa się grupa klientów, kupujących drogie produkty i świadomie szukających doświadczonych rzemieślników. Klientów gotowych zapłacić więcej za realizację swoich oczekiwań. Za profesjonalizm dekarza, wiedzę, poczucie bezpieczeństwa i „święty spokój”.

To, czym było rzemiosło budowlane, czym jest dzisiaj i czym będzie w przyszłości ukształtowanej przez nasze dzieci, przez młode pokolenie, jest procesem stałych zmian. Coraz częściej spotykam dekarzy, którzy już nie ukrywają swojego statusu materialnego. Nie jadą starym busem na budowę, żeby nie wyglądało, że są za drodzy. Tylko budują wizerunek firmy drogiej, ale profesjonalnej, pewnej, której warto zapłacić za wiedzę i wysoki poziom usług. To właśnie takie firmy, mają szansę budować nasze dzieci.

Jeżeli rzemieślnicy, szczególnie należący do Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy, będą świadomie tworzyli poczucie wyjątkowości związanej z byciem DEKARZEM, to będzie to wpływało na atrakcyjność tego zawodu. A więc na zaangażowanie młodych. Na to, kto będzie chciał zostać dekarzem. Czy syn będzie chciał iść w ślady ojca? Czy będzie chciał zaangażować się we współtworzenie firmy? Co słowo „dekarz” będzie oznaczało za 10 lub 20 lat?

Napisz komentarz