Jak dobrze zabezpieczyć dach przed kuną

Upodobały sobie poddasza dachów. Nie mają problemu, aby wejść po pionowej ścianie, a później przedostać się przez folię lub membranę wstępnego krycia i zagnieździć się w warstwie ocieplenia, którą jest najczęściej wełna mineralna. Skutki ich pobytu są dość poważne: brak wiatroizolacji, przerwana płaszczyzna odprowadzająca skropliny i obniżenie izolacyjności cieplnej dachu.

Tekst RYSZARD PIWOWSKI

FOT.: ŁUKASZ BRYZIK

Skutkami zadomowienia się kun, bo o nich mowa, na dachu są również hałas i odchody, a więc fetor. Wyrządzonych na dachu przez te zwierzęta szkód nie da się pominąć, bagatelizować czy ignorować. To bardzo inteligentne stworzenia, które szybko się uczą. Każda przestrzeń około 5 cm pozwoli im wejść pod pokrycie. Wystarczy rura spustowa (przejdzie głowa – przejdzie całe ciało). Jeśli nawet w obejściu jest pies, to nie jest w stanie wystraszyć kuny. Lepiej, jeśli są dwa swobodnie biegające psy, ponieważ zachowują się zupełnie inaczej – polują stadnie i jest szansa na skuteczne odstraszenie szkodników.

Jeśli jednak kuna zadomowi się na poddaszu, trudno ją wypłoszyć. Można próbować różnych technik, zaczynając od nieprzyjemnych dźwięków i odgłosów drapieżników, kończąc na płoszeniu zapachem odchodów rysi i innych wielkich kotów. Niewiele to jednak daje. Kuny do nagrań się przyzwyczajają i po pewnym czasie nie zwracają na nie uwagi (dobrym rozwiązaniem jest kilka, kilkanaście małych głośników emitujących różnorodne odgłosy, na przykład kilku borsuków lub stacja radiowa; wszystko z pominięciem monotonii).

Z kolei odchody drapieżników zasychają i wietrzeją, więc działają krótko. Pozostają mało skuteczne pułapki-klatki. Najlepiej więc budować dachy tak, aby kuna się nie zagnieździła. Jeśli już to zrobi, to będzie bronić „swojego” terenu, a do młodych będzie brnąć intensywnie i za wszelką cenę. Może nawet przegryźć cienką blachę. O istnieniu kuny inwestorzy dowiadują się zdecydowanie za późno, kiedy szkody są już nieodwracalne. Naprawa oznacza najczęściej przełożenie całego dachu.

Zabezpieczenie przed kuną

Jeśli dom ma być wybudowany w lesie czy blisko lasu, to warto uświadomić inwestorom, żeby zastanowili się nad zabezpieczeniem dachu przed kunami. Pełne deskowanie spełnia te wymogi przy zastosowaniu metalowych siatek wentylacyjnych w okapie i w kalenicy. To najlepsze rozwiązanie. Bezpośrednio pod pokryciem dachowym ze względu na temperaturę nie ma problemu.

FOT.: ŁUKASZ BRYZIK

Problem jest w termoizolacji. Mimo zaleceń może się zdarzyć (ze względu na zbyt mały budżet klienta), że ktoś zastosuje membranę wstępnego krycia jako zabezpieczenie dachu spodniego. Co wtedy zrobić? Aby zwiększyć skuteczność zabezpieczenia się przed tymi ssakami można zastosować kilka rozwiązań. Jeśli na dachu występują kosze, proponuję wstawienie siatki stalowej, mocowanej jak na zdjęciu poniżej, a dodatkowo zastosowanie wszędzie na okapach siatek stalowych.

Pozwoli to zabezpieczyć przed wejściem zwierząt pod pokrycie zasadnicze. Zarówno przy dachówkach falistych, jak i blachodachówkach trzeba wiedzieć o tym, że taśma podkalenicowa nie jest żadnym zabezpieczeniem przed kunami. Pod gąsiorami należy również dodatkowo zastosować siatkę zabezpieczającą (można to zrobić w sposób niewidoczny). Ogólnie wszystkie potencjalne miejsca warto precyzyjnie zabezpieczyć, pamiętając przy tym, że brak dokładności może mieć katastrofalne skutki.

Stosując siatki wentylacyjne w okapie pamiętajmy o odpowiedniej powierzchni wlotu powietrza (200 cm2/mb, jeśli siatka okapu zabiera około połowę przestrzeni wlotowej; to kontrłata o wysokości 4 cm, jest minimalną, jaką powinno się stosować).

W istniejących dachach można wypróbować metodę, którą sam stosowałem z sukcesem. Po oględzinach dachu ustalamy potencjalne miejsca słabo zabezpieczone i wtedy z całą pewnością określimy jedno, którym wchodzi nieproszony lokator. Zabezpieczamy wszystkie inne, nieaktywne jeszcze wejścia, pozostawiając jedno główne. Wykorzystujemy to, że kuna żeruje nocą, więc nie ma jej na poddaszu. Około 01.00 w nocy musimy zamknąć ostatnie „drzwi”, skutecznie się jej pozbywając.

FOT.: RYSZARD PIWOWSKI

Napisz komentarz