Aktualności

O sędziowaniu w mistrzostwach młodych dekarzy

Oceny wystawiane przez sędziów w różnych rywalizacjach, a zwłaszcza w tych bardziej prestiżowych – międzynarodowych, często budzą kontrowersje. Wielu zawodników i kibicujących im jest rozczarowanych wynikiem. Czy słusznie?

Rozmowa ze Stefanem Wilusiem, wiceprezesem Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy, sędzią w różnego rodzaju konkursach dla dekarzy, w tym w Mistrzostwach Polski Młodych Dekarzy i Mistrzostwach Świata Młodych Dekarzy.

Jest Pan zaangażowany w Mistrzostwa Polski Młodych Dekarzy i Mistrzostwa Świata Młodych Dekarzy od początku przystąpienia Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy do IFD. Jaka przyświecała temu idea?
Stefan Wiluś: Podstawowym impulsem była chęć poznawania i stosowania najnowszych materiałów i technologii. Mistrzostwa Polski to wyzwanie organizacyjne. Mistrzostwa Świata to wymiar aktualnych trendów w dekarstwie. I jedna, i druga impreza jest miejscem spotkań ludzi ponadprzeciętnie zaangażowanych w wykonywany zawód. Dodatkową korzyścią jest nawiązywanie interesujących personalnych kontaktów, co cenię sobie szczególnie.

Które międzynarodowe zawody spośród wszystkich ocenia Pan najlepiej pod względem przygotowania?
Stefan Wiluś:
Rozumiem, że ma Pani na myśli sprawy organizacyjne. Pod tym względem moim zdaniem były to mistrzostwa rozgrywane w Lucernie. Nie wypada mi oceniać mistrzostw organizowanych przez PSD w Krakowie i w Warszawie. Jedna strona to czysto organizacyjna poprawność, a druga – uważam nie mniej istotna – to atmosfera wokół mistrzostw stworzona przez gospodarza i tu wyróżniłbym Sankt Petersburg.

Polskie drużyny wiele razy stawały na podium, jednak w porównaniu z Niemcami, Austriakami i Szwajcarami było to znacznie rzadziej. W czym tkwi różnica?
Stefan Wiluś:
Podstawowym czynnikiem jest niewątpliwie system przygotowań. Zawsze gospodarz jest na uprzywilejowanej pozycji, ponieważ ma najlepszy dostęp do treści zadań, proponowanych materiałów i jest najbardziej zmotywowany do osiągnięcia sukcesu. Zadaniem mentorów jest wyszukanie z grupy potencjalnych reprezentantów kraju młodych adeptów sztuki dekarskiej – sprawnych, ambitnych o cechach wojownika. W Polsce system kwalifikacji jest realizowany podczas Mistrzostw Polski Młodych Dekarzy. W Niemczech, Austrii czy Szwajcarii szkolenie odbywa się w centralnych ośrodkach szkoleniowych w cyklu długoterminowym. Naszym reprezentantom najczęściej nie brakuje ambicji i zaangażowania. Problem – jeszcze raz podkreślę – upatruję w systemie przygotowań.

Do 2008 roku był Pan mentorem drużyn, obecnie jest Pan sędzią w kategorii Dach stromy. Czy zmieniła się Pana perspektywa oceny zawodów?
Stefan Wiluś:
Stare powiedzenie brzmi: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oczywiście, że jest to inna perspektywa. Jako mentor byłem zaangażowany w przygotowanie i merytoryczną współpracę z zawodnikami w czasie rywalizacji. Sędzia ma inne zadanie. Musi dostrzec różnice w wykonaniu zadań konkursowych przez wszystkie zespoły rywalizujące w danej konkurencji. Skupienie na swojej drużynie musi ustąpić obserwacji porównawczej. Zawsze będzie to jednak ze swojej natury ocena subiektywna, bo niemierzalna. Swego czasu (nie pamiętam dokładnej daty) wystąpiliśmy jako Polskie Stowarzyszenie Dekarzy do IFD z inicjatywą korekty systemu oceny na bardziej szczegółową w systemie zero-
-jedynkowym za poszczególne elementy zadania. Naszą sugestię przyjęto częściowo i wprowadzono mniej zagregowane bloki czynności.

Czy może nam Pan zdradzić, jakie są kryteria oceny prac wykonanych przez młodych dekarzy?
Stefan Wiluś:
Podstawowymi kryteriami oceny są:

  • pełna realizacja zakresu prac,
  • zgodność z kryteriami technicznymi określonymi przez organizatora,
  • dokładność, zręczność manualna,
  • optymalne wykorzystanie materiałów i narzędzi,
  • minimalizacja odpadów,
  • czystość i estetyka,
  • porządek na stanowisku pracy,
  • stosowanie środków ochrony osobistej.

Czy ustalanie ostatecznego wyniku przebiega burzliwie, czy też sędziowie są raczej zgodni w swoich ocenach? Co najczęściej decyduje o zwycięstwie?
Stefan Wiluś: Każdy juror ocenia indywidualnie i w swojej praktyce nie miałem do czynienia z jakąkolwiek presją. W każdym zespole sędziowskim jest wyznaczony przewodniczący, zawsze jest to juror z kraju organizatora. W trakcie pracy zespół sędziowski dokonuje kilkakrotnej konsultacji, polegającej na omówieniu realizacji zadania konkursowego przez wszystkich uczestników danej konkurencji. Jednak nie powinno to mieć wpływu na indywidualną ocenę. Podczas sędziowania nie miałem do czynienia ze skrajnymi ocenami, ale uważam, że każdy z jurorów ma prawo do odmiennego spojrzenia, chociażby będąc obciążonym własnymi doświadczeniami zawodowymi. Sędziowanie to nie jest miejsce na politykę, o ile oczywiście ludzkie ułomności na to pozwalają. O zwycięstwie najczęściej decydują: kompletność wykonania zadania, zgodność z wytycznymi i estetyka.

Mistrzostwa w Rydze i w St. Gallen rozczarowały nasze reprezentacje. Czy jest sens wysyłania drużyn na kolejne zawody?
Stefan Wiluś:
Rozczarowanie nie jest emocją pożądaną przez uczestników mistrzostw. Niestety, ich subiektywna ocena niekoniecznie jest zgodna z oceną pozostałych obserwatorów. Sugerowaliśmy swego czasu potrzebę omówienia wykonanych zadań konkursowych przez zespół sędziowski, ale nie spotkało się to z akceptacją większości. Zobiektywizowanie oceny pozostaje sprawą otwartą i warto może pokusić się o przedstawienie możliwych wariantów sposobu wyłaniania zwycięzców. „Wszystko płynie”, więc dlaczego system ocen ma być niezmienny? Proponujmy. Poczucie niesprawiedliwej oceny, mnie osobiście, inspiruje do wzmożonej pracy nad sobą. Udowodnijmy po raz kolejny w sposób niepodlegający dyskusji, że jesteśmy najlepsi. Moje subiektywne wrażenie dotyczące wyników w Rydze czy St. Gallen jest zbieżne z emocjami naszych zawodników, ale regulamin mistrzostw nie przewiduje możliwości składania protestów, a  ocena komisji sędziowskiej jest ostateczna.

Jakie rady mógłby Pan dać drużynom, które będą startowały w najbliższych mistrzostwach w 2024 roku?
Stefan Wiluś:
Najbliższe mistrzostwa to dla naszych młodych dekarzy kolejna szansa na zaprezentowanie swojego kunsztu. Proszę mieć świadomość, że są to Mistrzostwa Świata, a więc konfrontacja umiejętności najlepszych z najlepszych. Często różnice w wykonaniu zadania konkursowego są subtelne. Decydują niuanse i „dyspozycja dnia”. Zaangażowanie musi być skrajnie ekstremalne
– wówczas można liczyć na podium. Z moich rozmów z dotychczasowymi uczestnikami mistrzostw wiem na pewno, że rywalizacja na tym poziomie pozostawia u nich trwałe wspomnienia niezależnie od osiągniętego ostatecznego wyniku. Jest to doświadczenie nieporównywalne, jedyne i na całe życie (przynajmniej zawodowe).
Mam nadzieję, że rozwialiśmy chociaż część wątpliwości, a IFD wprowadzi stosowne zmiany. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button