Wytyczne dekarskie w praktyce

„Wytyczne dekarskie” z założenia mają być wsparciem w pracy na dachu. Wiemy, że były potrzebne, ale teraz, kiedy już je wypuściliśmy w świat, nie każdy kto je ma wie, jakie wiążą się z tym korzyści.

Wydaliśmy cztery zeszyty „Wytycznych dekarskich”. Ostatni z nich jest połączeniem i uaktualnieniem zeszytów 1 i 2. Czy w związku z tym nie warto się już na nie powoływać?

Krzysztof Patoka: Zeszyt 4. jest połączeniem zeszytów 1 i 2, ale w tekście nanieśliśmy różnego rodzaju poprawki redakcyjne i wprowadziliśmy niewielkie uzupełnienia. Nie zmieniły się jednak podstawowe zasady, więc pod tym względem zeszyty się nie różnią. Tak samo dobrze można się posługiwać zeszytem 1 i 2, jak i zeszytem 4. Jeżeli więc dekarz podpisał umowę na prace dekarskie i powołał się na zeszyt 1 i 2, to wciąż on obowiązuje.

Czy stosowanie reguł z „Wytycznych dekarskich” jest obowiązkowe?
wiluś

Stefan Wiluś: Nie – podobnie jak stosowanie Polskich Norm nie jest obowiązkowe. Jest to forma zalecenia. My ten materiał opracowaliśmy dlatego, że jako grupa zawodowa mamy duże doświadczenie w wykonywaniu tego typu prac i chcieliśmy się nim podzielić. W każdym działaniu potrzebne jest określenie zasad, do których należy się stosować i według których powinno się wykonywać pracę. „Wytyczne” mają służyć dekarzom jako podstawa, odnośnik do wątpliwości, jakie oczywiście mają prawo na budowie być i wymagają wyjaśnienia, przedstawienia racji, dlaczego takie, a nie inne rozwiązanie zostało wybrane spośród wielu poprawnych. To wszystko wynika z podstawowych reguł, które muszą być zachowane.

Jakie korzyści mają dekarze z „Wytycznych”?

Krzysztof Patoka: To są publikacje nie do przecenienia, ponieważ zawierają zasady wypracowane przez wiele stuleci przez dekarzy niemieckich, czeskich, polskich i innych. Wytyczne są kompatybilne z wszystkimi przepisami, z normami, które dotyczą materiałów stosowanych na dachach, przepisami Prawa budowlanego oraz z zaleceniami producentów. W związku z tym dla polskich dekarzy powinny być abecadłem. Korzyści z ich stosowania mogą być ogromne, ponieważ w Polsce projektanci i inżynierowie nie mają dogłębnej wiedzy z zakresu technologii i stosowania rozwiązań wykonawczych, i trzeba o tym otwarcie mówić. Docierają do mnie informacje, że dekarze, którzy korzystają z wytycznych osiągają wiele korzyści w trakcie realizacji zleceń – w komunikacji z inwestorem, w dyskusjach z projektantem i kierownikiem budowy.

Czy „Wytyczne” można wykorzystać w sprawach spornych na budowie?

Stefan Wiluś: Każdy przepis, każda umowa ma sens dopiero wtedy, gdy powstaje problem. Ponieważ problemów nie unikniemy, to w ich rozwiązywaniu potrzebny jest solidny fundament, na którym możemy się oprzeć. Takim wsparciem są właśnie „Wytyczne”. Chyba nikt nie zakłada, że te reguły robimy po to, żeby dekarzom utrudnić życie, tylko żeby określić, jak powinien być poprawnie wykonany dach zdaniem osób, które mają wieloletnie doświadczenie w tej materii. Zasady zawarte we wszystkich zeszytach ewidentnie powinny być wykorzystywane w sprawach spornych. Polskie Stowarzyszenie Dekarzy prowadzi taką działalność jak orzecznictwo techniczne. Szacuje się, e nasi dekarze rocznie przygotowują ponad 100 opinii technicznych, dotyczących spraw, w których jest wątpliwość czy prace zostały wykonane poprawnie, czy nie. Wytyczne służą nam jako baza, na której się opieramy, z której korzystamy, którą cytujemy i którą zamieszczamy w opiniach technicznych jako wiarygodną wiedzę. Tego typu materiały są również uwzględniane i honorowane w sprawach sądowych.

Czy w codziennej pracy dekarze muszą zaglądać do zeszytów? Kiedy warto po nie sięgnąć?

Stefan Wiluś: Nikt nic nie musi. To jest nasza propozycja, nasza wyciągnięta pomocna dłoń. Każdy ma swoje przyzwyczajenia na budowie, stara się wykonać swoją prace najlepiej jak tylko potrafi. Tym niemniej te zeszyty mają mu pomóc. Istnieje wiele rozwiązań, które można zastosować podczas wykonywania dachu. Przed decyzją, które wybrać, warto je omówić z odpowiednimi osobami na budowie, czy to jest nadzór budowlany, kierownik budowy, majster czy też inwestor. Dobrze jest te sprawy uzgadniać i warto mieć taki zeszyt przy sobie – ba! – nawet pokazać i dyskutować o innych możliwych rozwiązaniach. Bo to, że wydaliśmy „Wytyczne” wcale nie oznacza, że zawarliśmy w nich całą wiedzę. Zawsze jest to pewien skrót, jakiś schemat. Jeśli dekarz wykona dach zgodnie z tymi wytycznymi, to nie będzie miał problemów.

Jak reguły mogą wpłynąć na pracę dekarza? Czy ich stosowanie przekłada się na jakość prac i szybkość
wykonania dachu?

Stefan Wiluś: Szybciej to może nie być, jeśli będziemy stosowali reguły, ponieważ zawierają one takie rozwiązania, które dają pewność, że dach będzie bezawaryjnie służył przez wiele lat. Jeśli po pięciu, dziesięciu czy piętnastu latach trzeba wymienić więźbę, to takie przedsięwzięcie jest kosztowne i trochę „boli”. Stosując reguły, nie powinniśmy mieć takich problemów ani z przyczyn technologicznych, ani materiałowych. Tak więc niekoniecznie działanie zgodnie z „Wytycznymi” musi przyspieszyć prace, ale daje pewność, że nie będziemy do niej wracać. A to jest duża wartość, którą należy brać pod uwagę.

Nie każdy wie, jak korzystać z „Wytycznych”. Istnieje jakaś prosta instrukcja obsługi?

Krzysztof Patoka: Tak. Najprostsza jest taka, że trzeba je przeczytać, przeanalizować i przemyśleć. Przy tym mam jedną uwagę – żeby docenić to, co jest w „Wytycznych” i korzystać z nich, trzeba je zaakceptować. Z tym jednak różnie bywa, szczególnie w środowiskach poza Polskim Stowarzyszeniem Dekarzy. Powszechnie wiadomo, że większość polskich dekarzy nie skończyła żadnych szkół zawodowych. Od 1990 roku nie ma wymogu jakiejkolwiek wiedzy, żeby założyć firmę dekarską. Skutki tego odczuwamy wszyscy w sposób dotkliwy. Wielu dekarzy nie chce zaakceptować wiedzy książkowej. Powód jest prosty – nie chcą się oni przyznać, że czegoś nie wiedzą. Jeśli ktoś pozna i doceni „Wytyczne”, to może ich używać na każdym etapie prac i na każdym rodzaju dachu.
Z doświadczenia wiem, że na wielu budowach są konflikty z inspektorem nadzoru i kierownikiem budowy, z tym że dla mnie to określenie jest na wyrost. Osobiście uznaję je za formę dyskusji, której nie powinno być. Znam jednak sytuację, że projektant nie miał odpowiedniej wiedzy i trzeba było na dachu uruchomić „akademię”.

Na rynku jest wielu montażystów. Czy to również publikacja dla nich?

Krzysztof Patoka: Jak najbardziej wszyscy mogą, a nawet powinni korzystać z „Wytycznych”. Trzeba przyznać, że dekarze zrzeszeni w PSD częściej się szkolą, mają lepsze kontakty z producentami, bywają u nich na szkoleniach i korzystają z ich zaleceń absolutnie kompatybilnych z „Wytycznymi”. Inni, spoza PSD, bez względu na to, jaką mają wiedzę, mogą skorzystać z „Wytycznymi”. Jest to kwestia wyłącznie chęci. Pokreślmy jednak – „Wytyczne” są dla wszystkich. Zetknąłem się z inwestorką, która poprosiła o zeszyty i zapoznała się z nimi z dużym zainteresowaniem.

Wytyczne nie są normami, lecz zalecaniami, które chcemy, aby były stosowane, najlepiej przez wszystkich, także przez producentów. Jakie znaczenie mają dla takich firm?

Maciej Brzozowski: Wytyczne dekarskie to materiał o ogromnej wartości merytorycznej i z pewnością są niezmiernie użyteczne dla wszystkich uczestników procesu budowlanego począwszy od architektów, przez inżynierów budownictwa, po wykonawców, dekarzy, ale również dla dystrybutorów i przedstawicieli producentów budowlanych, którzy pracują na co dzień z klientami i dekarzami. W tych publikacjach mamy zebraną kompleksową i systematyzowaną wiedzę dekarską, począwszy od terminów i definicji stosowanych w dekarstwie, poprzez proces wstępnego krycia, krycia zasadniczego, itd. Materiał jest uniwersalny, dlatego stanowi coś w rodzaju wytycznych nadrzędnych nad wytycznymi producentów, skupiających się na konkretnych rozwiązaniach. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że język i wiedza dekarska nie są wiedzą powszechną. Wytyczne będą też źródłem wiedzy dla producentów, ponieważ skupiają kompleksową wiedzę ogólną, która ma zastosowanie dla każdego pokrycia dachowego. Sam codziennie z nich korzystam. W firmie Wienerberger dla każdego doradcy klienta – obok materiałów i wytycznych produktowych, instrukcji czy katalogów, wytyczne dekarskie stanowią codzienne źródło wiedzy fachowej.

W jaki sposób producenci korzystają z „Wytycznych”?

Michał Kacprzak: Aby inwestor był zadowolony z dachu, ten dach musi być nie tylko szczelny, ale też funkcjonalny i estetyczny. Muszą więc być spełnione dwa podstawowe warunki: trzeba użyć produktów odpowiedniej jakości i prawidłowo je zamontować. Dlatego znaczenie „Wytycznych”, jako materiału bardzo wszechstronnego i szczegółowego, jest nie do przecenienia. My również, jak pozostali producenci pokryć dachowych, mamy swoje własne opracowania i zalecenia, na przykład „Podręcznik dekarza CREATON”. Poza szczegółowymi informacjami na temat naszych produktów, zawiera on skrótową formę zaleceń w pełni kompatybilną z „Wytycznymi” jako materiałem nadrzędnym i bardziej szczegółowym.

Podczas szkoleń dla dekarzy są omawiane reguły z „Wytycznych”. Czego one dotyczą?

Marek Podeszwa: Nieskromnie przyznam, że materiały zawarte w „Wytycznych dekarskich”, a konkretnie chodzi o dobór warstw wstępnego krycia i detale wykonawcze, mieliśmy i mamy w naszych instrukcjach montażu oraz specjalnie przygotowanym katalogu z detalami technicznymi dla projektantów, architektów i kierowników budów. Więc tak naprawdę wiedza, którą dzieliliśmy się przez lata i nadal się nią dzielimy z naszymi kontrahentami i klientami, jest dokładnie taką samą jak ta w „Wytycznych dekarskich”. Bardzo się cieszymy, że te materiały są spójne. Pracownicy naszego działu handlowego otrzymali komplet zeszytów z informacją o celu ich stosowania i wiem, że wykorzystują tę wiedzę podczas spotkań z klientami, dekarzami i kierownikami budów.

Michał Kacprzak: „Wytyczne” są bardzo dokładne, dlatego w zależności od tego, jakie prowadzimy szkolenie i na jakim jest ono poziomie odnosimy się do wybranej części tego materiału. Pozwala to w przyjazny sposób pokazać niezbędne zagadnienia teoretyczne, jako uzasadnienie dla danego rozwiązania technicznego lub dla konkretnych zaleceń. Nierzadko wywołujemy ciekawą dyskusję, ponieważ w dekarstwie zwykle nie ma jednego, prawidłowego rozwiązania, na przykład dla okapu. Są jednak pewne podstawowe zasady, o których powinniśmy pamiętać i właśnie one są w „Wytycznych” szczegółowo opisane. Jest to i dla dekarzy, i dla nas, producentów pokryć dachowych, bardzo ważna wiedza, dzięki której nasi klienci mogą w pełni cieszyć się ze swoich dachów.

Na co dekarze powinni zwrócić szczególną uwagę? Które z reguł są najważniejsze?

Marek Podeszwa: Polecam „Wytyczne dekarskie”, a dokładniej Zeszyt 3 i załącznik do niego, dotyczący zabezpieczenia dachówek ceramicznych i betonowych przed siłą ssącą wiatru. Zawarte tam informacje uporządkowały i zunifikowały posiadaną przez nas wiedzę. Nie mieliśmy do tej pory takich materiałów technicznych, które jasno i precyzyjnie określałyby, ile należy zastosować klamer zależnie od strefy wiatrowej oraz poszczególnych obszarów dachu. W naszych instrukcjach posługiwaliśmy się bardzo krótkim zapisem, że to projektant jest odpowiedzialny za dobór odpowiedniej liczby klamer czy wkrętów w zależności od modelu dachówki i że jest on odpowiedzialny za to, by prawidłowo je dobrać. Oczywiście „Wytyczne dekarskie” zawierają także komplet materiałów prezentujących zasady doboru warstw wstępnego krycia, projektowania detali oraz zasad prawidłowego wykonania dachów spadzistych. Dlatego też powinny stać się jednym z podstawowych materiałów technicznych używanych przez dekarzy, a wiedza w nich zgromadzona powinna być wykorzystywana podczas rozmów z klientami, i w normalnej codziennej pracy.

W Zeszycie 1. zamiast pięciu stopni szczelności wprowadzono sześć klas szczelności. Jaki był tego cel?

Krzysztof Patoka: To nie był nasz pomysł. Tę zmianę wprowadziło IFD i to ma sens. Wciąż pojawiają się nowe materiały, na przykład płyty wstępnego krycia. W starym pięciostopniowym systemie nie było miejsca dla tego typu produktów. Zmiana ta wynika również z rozszerzeń wprowadzonych klasyfikacji.
Warto zauważyć, że stopnie szczelności zapożyczyliśmy z niemieckich reguł dekarskich, po sporych przeróbkach i mozolnym dostosowywaniu ich do naszych tradycji oraz klimatu. Trzeba zwrócić uwagę na to, że stopnie szczelności mają odwrotną kolejność niż klasy. Jeśli ktoś tego nie zauważył, może popełnić błędy. Klasy szczelności są bardziej szczegółowe, jest ich więcej i występują w kolejności od najszczelniejszej do najmniej szczelnej. Najbardziej szczelna klasa wstępnego krycia, czyli dach wodoszczelny, ma klasę pierwszą.

W zeszytach są przedstawione różne rozwiązania jednego detalu dachu? Skąd wiadomo, które jest poprawne?

Stefan Wiluś: Dach to nie jest tylko pokrycie, które widzimy na wierzchu. To skomplikowana przegroda. Możemy ją porównać do kanapki, która składa się z konkretnych warstw właściwych dla danego obiektu, dla danej sytuacji na budowie. Dlatego stosuje się różne rozwiązania, zapewniające prawidłowe funkcjonowanie dachu. Każdą z tych opcji należy rozpatrywać w określonej sytuacji. Tak naprawdę dekarz powinien wiedzieć, które rozwiązanie jest dobre dla konkretnego dachu, chociaż według Prawa budowlanego jest za to odpowiedzialny projektant. Budynek powinien być poprawnie zaprojektowany, w projekcie powinny być pokazane detale tego dachu, a prace powinien nadzorować kierownik budowy. Dekarz ma do wykonania na budowie jedynie część budynku. To idealna sytuacja, rzadko spotykana na polskich budowach. Dlatego dobrze jest – i do tego dążymy – aby dekarz miał pełną wiedzę o tym, jak powinno poprawnie wyglądać rozwiązanie konkretnego elementu i – jeżeli zauważa, że brakuje dokumentacji, albo że zastosowane są złe rozwiązania – powinien to sygnalizować dla chronienia własnego interesu. Jeżeli na budowie, ktoś każe nam wykonać prace niezgodnie z naszą wiedzą, z naszymi przekonaniami, to osobiście radzę, żeby uzyskać pisemne potwierdzenie decyzji osoby uprawnionej do jej podjęcia.

Czy więcej korzyści z „Wytycznych” mają dekarze czy producenci?

Maciej Brzozowski: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo te korzyści są zupełnie inne po obu stronach. Jeśli chodzi o dekarzy, to dobrym przykładem jest problem mocowania dachówek. Czy i ile dachówek mocować to bardzo ważny temat, wcześniej nie do końca klarownie opisany. Wytyczne dekarskie oferują jednolite tablice określające to, ile dachówek należy mocować. To jest duże wsparcie w pracy dekarza, na etapie sporządzania kosztorysu i przedstawienia inwestorowi kompleksowej wyceny zawierającej koszt klamer czy spinek. To także pomoc w przypadku potencjalnych różnic zdań. Jeśli zapisy umowy nie określają, co która dachówka musi być mocowana, to mogą powstawać różnice zdań między dekarzem a inwestorem i pytania trafiają również do producentów materiałów dachowych. Formalnie jest za to odpowiedzialny projektant, jednakże, jeśli nie ma projektu wykonawczego, a w domach jednorodzinnych zazwyczaj takich projektów nie ma, próżno szukać w projekcie architektoniczno-budowlanym liczby spinek do dachówek. I tu korzyść dla dekarza jest olbrzymia, bo wytyczne jasno określają liczbę spinek i nie może być mowy o konflikcie z inwestorem. Mamy ustaloną strefę wiatrową, kąt dachu, długość krokwi, rodzaj pokrycia, po zajrzeniu do tablic łatwo można dobrać to mocowanie.
Korzyść będą mieli zarówno dekarze, jak i producenci, bo to na pewno ograniczy ilość sporów na budowie. Finalnie zyska na tym również inwestor, bo jego dach będzie wykonany zgodnie z najlepszą sztuką.

Istnieje problem z poszerzaniem wiedzy przez kierowników budów, projektantów, wykonawców innych zawodów. Czy można wpłynąć na nich, aby stosowali reguły z „Wytycznych”?

Marek Podeszwa: Oczywiście, że tak. Na to jednak potrzebne jest współdziałanie dekarzy z PSD i producentów materiałów budowlanych, żebyśmy jednym głosem mówili o tym, jak bardzo są one ważne. Projektowanie rozpoczynamy od pewnej wizji, którą trzeba zamienić na projekt z szczegółowymi detalami technicznymi budynku. Bez nich wykonawca, która nie ma pojęcia jak je wykonać będzie symulował. Otrzymując takie wytyczne i projektant, i kierownik budowy, i dekarz będą dokładnie tak samo definiowali to rozwiązanie. Myślę, że trzeba jasno komunikować, jak jest to istotne na etapie projektowania i wykonania dachu, a także późniejszego odbioru. Szczególnie dotyczy to kierowników budów, gdyż jako uczestnicy w procesie budowy zgodnie z ustawą Prawo budowlane, nadzorują i odbierają poszczególne etapy budowy i odnotowują je wpisami w dzienniku budowy. Jak na nich wpłynąć, żeby korzystali z „Wytycznych”? Najlepiej podczas szkoleń. Taką pracę u podstaw można też wykonywać podczas spotkań z kierownikami na budowach. Innym sposobem, który już zaczęliśmy praktykować, są seminaria organizowane wspólnie z Polskim Związkiem Inżynierów i Techników Budownictwa. Podczas nich są poruszane najważniejsze problemy, jakie mogą powstać podczas projektowania, wykonania i odbiorów robót budowlanych.

Dużym ułatwieniem w takiej współpracy byłoby opracowanie plików dla projektantów. Czy takie działanie jest planowane?

Stefan Wiluś: To jest pewien gotowiec, z którego można by skorzystać i na pewno jest potrzebny. Tyle, że nam bardzo zależy na tym, aby wydawać kolejne publikacje, związane z pracami na dachach, z dekarstwem. Będziemy jednak mieć na uwadze opracowanie takich detali, które byłyby do pobrania z naszej strony internetowej.

Czy w kolejnych zeszytach można stworzyć checklistę kontrolną dla kierowników budów i inspektorów nadzoru
inwestorskiego, żeby wiedzieli, które etapy sprawdzać?

Krzysztof Patoka: Myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą, że wytyczne mają inny charakter, bardziej podstawowy. Jak wszystkie zasady, które istnieją też w innych dziedzinach, zawierają pewien zasób wiedzy zasadniczej. Można z nich korzystać w różny sposób, i mogą to robić wszyscy, którzy mają jakąkolwiek styczność z dachami, ale każda z tych osób należących do tego środowiska ma do dachu inny stosunek i inne potrzeby. Jeśli mówimy o kierownikach budów, wszystkich tych ludzi nazywanych nadzorem budowlanym – możemy współpracować z izbami inżynierów, indywidualnie z projektantami czy z inspektorami nadzoru, ale współpracować, a nie realizować coś do wykorzystania tylko przez nich. Zgodnie z Prawem budowlanym taka kontrola poszczególnych etapów jest wpisana w obowiązki kierowników budów, o czym powinni wiedzieć dekarze. Owszem, taka lista byłaby pomocą dla dekarzy, ale nie może ingerować w inne zawody. Trzeba się też dobrze zastanowić, czy byłoby to w interesie dekarzy.

W jaki sposób Stowarzyszenie promuje zasady wykonawcze? Czy zajmują się tym nasze ośrodki kształcenia dekarzy
w trakcie szkoleń?

Stefan Wiluś: Mieliśmy nakreślony plan, ale sytuacja „pandemiczna” je pokrzyżowała. Wiemy, że potrzebne są spotkania bezpośrednie, które są najlepszą formą przekazu. Jeśli tylko sytuacja w Polsce się zmieni, wrócimy do naszych planów szkoleniowych.

Napisz komentarz